piątek, 4 sierpnia 2017

"Sekrety Sztokholmu"

Na polskim rynku szczególną popularnością cieszą się kryminały spod pióra skandynawskich pisarzy. Camilla Läckberg czy Jo Nesbø to nazwiska, które popularne są nie tylko na naszych księgarskich półkach. Na fali popularności, zaczyna pojawiać się coraz więcej książek z krajów Północy, a jednym z nowych nazwisk na rynku jest Hanna Lindberg. W czerwcu pojawił się w Polsce debiut szwedzkiej dziennikarki, zatytułowany „Sekrety Sztokholmu”. No więc jakie przerażające sekrety ukrywa stolica Szwecji? 

Solveig Berg jest młodą i ambitną dziennikarką portalu internetowego. Mimo młodego wieku kobieta staje się coraz to popularniejsza, a jej przełożeni wydają się bardzo zadowoleni z efektownej pracy dziennikarki. Wszystko jednak zmienia się, kiedy Berg przekłada swoją ambicję nad etykę dziennikarską. Popełnia jeden błąd, przez który traci wszystko, co do tej pory zbudowała. Zostaje zwolniona z pracy, jej dotychczasowe kontakty i „wtyczki” przestają z nią współpracować i, mówiąc kolokwialnie, teraz jest kompletnie spalona w środowisku dziennikarskim. Wraca do punktu, od którego zaczęła – pracy w tanim barze stylizowanym na amerykańską knajpę. Zakłada też prywatnego, niezależnego bloga, z nadzieją, że ten pomoże jej stanąć na nogi i poprawić reputację. 

W tym samym czasie Lennie Lee – redaktor naczelny magazynu dla mężczyzn, boryka się z problemami finansowymi swojej gazety. Kiedyś świetnie sprzedający się periodyk, dziś zalegający w magazynach i na kioskowych półkach. Mimo to Lennie nie zamierza się poddać. Nie chce też zmienić swojego luksusowego życia, do którego zdążył się przyzwyczaić przez ostatnie lata. 

Tymczasem do Lenniego odzywa się znajomy sprzed lat. Znajomy, który znany jest z niekoniecznie legalnych interesów. Mężczyzna oferuje redaktorowi zlecenie, na którym może zarobić parę nieopodatkowanych milionów koron. 

Niebawem Solveig udaje się wejść do strefy VIP w znanym kopenhaskim klubie, gdzie poznaje modelkę Jennifer Leone, pracującą m.in. dla magazynu Leniego Lee. Kobiety nawiązują kontakt, jednak wkrótce Leone zostaje znaleziona martwa, a policja rozpoczyna śledztwo w sprawie morderstwa. 

Jak się okazuje, nikt w szwedzkim świecie show-biznesu nie pozostaje bez winy. Solveig Berg zaczyna swoje własne, prywatne śledztwo. Powoli odkrywa sekrety szwedzkich sław, a to, czego dowie się o zmarłej, może przynieść więcej problemów, niż jej się wydaje. Jak jednak można się domyślić, nie bardzo przeszkadzać będzie to samozwańczej reporterce.

„Sekrety Sztokholmu” to jedna z tych książek, co do których problem jest z jednoznaczną oceną. Z jednej strony książka bardzo mi się podobała, z drugiej jednak powieść jest kompletnie czymś innym niż to, czego można po niej oczekiwać zaraz po zakupie. 

Dlaczego jest to tak ważne? Dlatego, że Edipresse nawet na okładce wmawia nam, że powieść Lindberg to prawdziwy skandynawski thriller. Niestety, jak się okazuje, „Sekretom Sztokholmu” bliżej jest to kryminału niż thrillera.

Powieść Hanny Lindberg wydaje się połączeniem szwedzkiego kryminału z powieścią psychologiczną. Przeszukałem nawet sieć, w poszukiwaniu frazy „kryminał psychologiczny”, jednak na nic takiego nie natrafiłem. Wygląda na to, że muszę się zdecydować, co konkretnie chcę przeczytać: thriller psychologiczny albo kryminał. A jednak ten nieistniejący termin idealnie nadawałby się do określenia recenzowanej dziś przeze mnie książki.

„Sekrety Sztokholmu” to świetna powieść traktująca o niespełnionych, bardzo wygórowanych ambicjach oraz sekretach, które rządzą szwedzkim środowiskiem show-biznesu.  Linberg dość dobrze scharakteryzowała swoje postacie, dzięki czemu żaden z bohaterów jest jedynie „paprotką” w tle. Autorka postanowiła do samego końca nie odkrywać wszystkich kart, dzięki czemu pytanie: „Kto zabił?” pozostaje nierozwiązane praktycznie do samego końca. Ważniejsze pytanie to jednak: „Dlaczego ktoś zabił?” i na nie akurat moglibyśmy z łatwością odpowiedzieć. Jak się bowiem okazuje, praktycznie każdy z bohaterów miał nie tylko motyw, ale także sposobność, by dokonać zbrodni.

Szwecja jawi się nam jako kraj nie tylko multikulturowy i bardzo tolerancyjny, ale także jako ten, który wydaje nam się dość bezpieczny. Hanna Lindberg nie wdaje się w politykę, nie opisuje także kultury ani obyczajów kraju, w którym dzieje się akcja jej książki. Zamiast tego serwuje nam obraz Szwecji, jako kraju, w którym podobnie jak w pozostałej części Europy, rozkwita amerykanizacja. Nocne kluby, amerykańskie knajpy, angielskie makaronizmy i sprzęt z jabłkiem – właśnie to króluje wśród Szwedów, a tak przynajmniej twierdzi Lindberg. I szczerze powiedziawszy, myślę, że ta odmiana nawet mi się to podoba. Bo okazuje się, że ci z Północy także są zwykłymi ludźmi, a nie zamkniętym w hermetycznym państwie ludem w futrach, podczas trzymetrowych śniegowych zasp.
Warto wiedzieć, że w powieści Lindberg trupów znajdziemy więcej, i niekoniecznie chodzi o te w szafie. Nie liczcie jednak na szczególne rozlewy krwi czy odwrotnie – „czyste” i „subtelne” zabójstwa. To, co wyprawia się w Sztokholmie, nie różni się za bardzo od tego, co zobaczyć możemy w podrzędnym serialu emitowanym o dwudziestej w telewizji. Nie pojawia się kompletnie nic, co mogłoby nami szczególnie wstrząsnąć. A o to chodzi chyba w thrillerze?

Oprócz morderstw i wszystkich innych niezgodnych z prawem działań, autorka poświęca szczególną uwagę środowisku związanemu z mediami i celebrytami. Obnaża zepsucie pomiędzy gwiazdami dużych formatów i wielkie ambicje u tych, którzy na co dzień grają w operach mydlanych. Przy okazji stara się przedstawić panujące zasady w dziennikarskim fachu. Korupcja, morderstwa, nagie kobiety, drogie stare wina i duszny Sztokholm – to wszystko znalazło się w trzystu dwudziestu stronach „Sekretów Sztokholmu”.

Powieść Lindberg wydane zostały w Polsce czternastego czerwca przez wydawnictwo Edipresse Książki. Redakcją książki zajęła się Katarzyna Szajowska, natomiast za korektę odpowiedzialna jest Małgorzata Radomska. Ze szwedzkiego powieść przełożyła Agata Teperek. Polska wersja okładki jest bardzo podobna do tych, które występują w zagranicznych wydaniach książki. Za projekt okładki odpowiada Mario Arturo. Oprawa jest miękka z wytłoczonymi literami tytułowymi, jednak bez skrzydełek. Cena detaliczna powieści wynosi 39,90 zł. Na książkę składa się około 330 stron. Powieść dostępna jest także w wersji elektronicznej.

Podczas czytania nie będziecie drżeć ze strachu, „Sekrety Sztokholmu” także nie są typowym proceduralem, który analizuje dokonane morderstwo krok po kroku. Jest to dobrze napisana powieść kryminalna ze świetnie rozbudowanym wątkiem psychologicznym. Faktycznie, ta książka to nie thriller, który „zmrozi krew w żyłach”. Nie zmienia to jednak faktu, że nie można jej ot, tak po prostu odłożyć na półkę.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Edipresse Książki. 


Tytuł: "Sekrety Sztokholmu"

Autor: Hanna Lindberg


Tłumacz: Agata Teperek
 
Wydawca: Edipresse Książki


Rok wydania: 2017

Liczba stron: 324 [6]


ISBN: 978-83-7945-781-6


Liczba gwiazdek przyznanych w GR: ★★★★☆*
*Klasyfikacja w aplikacji GoodReads  wynosi od jednej do pięciu gwiazdek.

PS. Podobało Wam się? Jeśli tak, koniecznie napiszcie, co sądzicie w komentarzach! Jeśli nie – też wyraźcie swoje zdanie!Jak widzicie, właśnie testuję nowy system komentarzy Disqus, więc Wasze przemyślenia są teraz dla mnie jeszcze bardziej cenne.
Aby skomentować anonimowo należy wybrać "Zarejestruj się", a następnie "Wolę pisać jako gość".


0 komentarze:

Powiedz, co o tym myślisz...